IMG_3710_jpg

Więcej miejsca w szafie = więcej miejsca w głowie

Styl życia
wstecz
Więcej miejsca w szafie = więcej miejsca w głowie

W ostatnich tygodniach w zasadzie nie ma dnia, kiedy jakiś kąt w naszym domu nie jest poddany totalnej wywrotce do góry nogami. Sukcesywnie, miejsce po miejscu jest układane od nowa. Dokładnie analizuję każdą rzecz w szufladzie, czy jest mi potrzebna do szczęścia, czy używałam jej w przeciągu ostatnich kilku miesięcy? Nie? W takim układzie żegnam nieczule. W przygotowanym koszu gromadzę rzeczy, które na pewno już zakończyły żywot w naszym domu, ale być może w innej przestrzeni staną się ponownie użyteczne. 


Po wielu latach budowy przeprowadziliśmy się do nowego domu, który jest bardzo minimalistyczny. Duże przestrzenie. Żal byłoby zagracać je przedmiotami, które do niczego nie służą i które burzą tę idealną harmonię jaką udało nam się dzięki braku presji czasu- wypracować. Zmieniamy się, każdego roku nasze potrzeby się zmieniają. Ludzie i sytuacje jakie nas spotykają, wpływają na nas bardzo mocno. Suma doświadczeń, to także przestrzeń wokół nas. Do szczęścia potrzebujemy mniej, zdecydowanie mniej. Poza tym w luźnej przestrzeni łatwiej jest się skupić, funkcjonować w bardziej harmonijny sposób, no i oczywiście sprzątnąć tę przestrzeń jest zdecydowanie prościej. 


Idealnie, kiedy każda rzecz w domu ma swoje stałe miejsce, nie mam wtedy problemu gdzie ją odłożyć. Dużo łatwiej również domownikom w utrzymaniu ładu, bo wiedzą, gdzie co ma się znaleźć. Poza tym miejsce na wszystko w każdym domu również jest ograniczone, przecież mieszkania nie są z gumy... zatem to już naturalnie ogranicza nam ilość trzymanych rzeczy. 


Po drodze trafiłam na książkę guru sprzątania - Marii Kondo, która w swoich książkach uczy świat - jak ogarnąć przestrzeń ze zbędnych przedmiotów. Jak z każdej metody, także i z tej dobrze jest wyciągać coś dla siebie. Często bywa, że poradniki są ekstremalne w którymś kierunku, a przecież w życiu ważny jest balans, więc wyciągnęłam z niej to, co najlepsze. Metoda KonMari uczy jak poukładać przedmioty w naszym domu, jak krok po kroku wyzbyć się lub nadać drugie życie przedmiotom, nieużywanym od lat, które przypiętą mają metkę „to się może jeszcze przydać”. No nie. Szanowni Państwo, jeśli nie przydało się przez dłuższy czas, na pewno nie przyda się już w ogóle, trzeba sobie jasno powiedzieć, że to zwykły „kurzołap”, który wprowadza tylko frustrację, kiedy musimy przestawiać go z miejsca na miejsce. Nie da się ukryć, iż „zbieractwo” wyssaliśmy z mlekiem matki, tak wyglądały nasze domy przed laty - magia „posiadania” w czasach, kiedy niczego w zasadzie nie było. Nasi rodzicie gromadzili rzeczy, bo nie wiadomo kiedy znowu trafi się okazja do nabycia czegoś tam, więc trzymaliśmy wszystko, a szafy pękały w szwach. Dziś na szczęście puka do nas moda na minimalizm, może czasem nie jakiś bardzo ekstremalny, ale jednak coraz więcej ludzi stawia na jakość, nie ilość. Dużo lepiej w czasach kiedy świat przepełniony jest w zasadzie wszystkim - wybierać rzeczy bardziej ponadczasowe, uniwersalne i dobrej jakości, żeby służyły nam lata. 


Przyjęliśmy zasadę, żeby inwestować w rzeczy trwałe, nawet jeśli kosztują więcej, to warto odczekać z zakupem, odłożyć więcej pieniążków, niż korzystać z taniego asortymentu, którym kuszą nas sklepy. Niestety ubrania tanie, są najczęściej słabej jakości, a wyprodukowanie ich pochłania mnóstwo środków i zasobów naszej planety, niestety wyrzucane po kilkunastu praniach - stają się kolejnym problemem - jak się ich pozbyć. W taki sposób nakręca się spirala konsumpcjonizmu, która prowadzi nas w otchłań wielkiego problemu - śmieci. 


Przed laty mój mąż nauczył mnie fajnej zasady - kupujemy więcej par, np. butów, dobrej jakości naturalnie, dzięki czemu ich zużycie jest mniejsze, ponieważ nie „katujemy” w kółko tej samej pary, nie są tylko na sezon, a co za tym idzie wszystkie starczają nam na dłużej. Od lat mam w szafie te same sukienki, a ponieważ mam ich troszkę więcej, kiedy wybieram się na jakieś okazje, jest mała szansa, że ktoś po latach będzie pamiętał mój strój sprzed jakiegoś tam czasu. Ponieważ wybieramy rzeczy bardziej klasyczne, w stonowanych kolorach i fasonach - stają się ponadczasowe i nigdy nie wychodzą z mody. Łatwiej takie rzeczy również łączyć w zestawy, ze względu na ich uniwersalność. A i jeszcze jedno - kiedy zamierzam zakupić jakąś nową rzecz, zawsze musi zająć ona miejsce jakiejś starej. Jeśli potrzebują czegoś nowego, oznacza to, iż coś z szafy powinno zawędrować w inne ręce. Dzięki tej rotacji, szafa nadal może złapać oddech, a wieszaki nie uginają się. I tutaj znowu - jeśli mam rzeczy dobrej jakości, zamiast wyrzucać - nawet po latach - mogą posłużyć komuś innemu, gdyż ciągle zachowują swoją świetność. Dzięki temu nie dokładam kolejnych śmieci na wysypisku, a i radość komuś przyniosę. Gdzieś wyczytałam ostatnio, iż w Stanach Zjednoczonych wzrosła sprzedaż ubrań o ponad 60%, jednak skróciła się ich żywotność, co oznacza, że kupowane są te, produkowane słabej jakości i szybko zostają wyrzucone :(
 
To wszystko uczy nas szacunku do przedmiotów jakie znajdują się wokół nas, bo przecież mają nam służyć latami. Traktujemy je zatem delikatnie i dbamy o nie. 


Kolejna rzecz to metoda segregacji rzeczy i składnia ich na półce oraz wieszakach. Konmari pokazuje także świetny sposób na złożenie ubrań, który dzięki rolowaniu eliminuje, a na pewno zmniejsza zagniecenia i pozwala na ułożenie ich w szufladzie, w taki sposób, aby były wszystkie widoczne i łatwo było po nie sięgnąć, zmniejsza także ich objętość w szafach. Ubrania dzięki dobremu złożeniu można w zasadzie postawić pionowo i jedno przy drugim umieścić, postawić w zasadzie w szufladzie czy pudełku. Pokażę na zdjęciu jak to wygląda. Taki sposób świetnie sprawdza się przy pakowaniu walizki, przetestowałam to latając po świecie - za każdym razem dokładnie widzę co mam w walizce i na miejscu pobytu w zasadzie kompletnie nie potrzebujemy żelazka. Jeśli chodzi o ubrania na wieszakach to warto pogrupować je wedle rodzaju i koloru, wtedy łatwo odnaleźć to, czego szukamy i łatwiej skompletować strój. 


Czasem do ogarnięcia własnej przestrzeni kieruje nas impuls, czasem frustracja, czasem mamy zwyczajnie dość wiecznego sprzątania i przekładania rzeczy z miejsca na miejsce. Każdy taki powód jest dobry, jeśli doda nam energii, aby wreszcie zrobić porządek i wpuścić nieco powietrza do domu. Proponuję nie rzucać się z siekierą na wszystko jednego dnia, ale sukcesywnie,  w miarę możliwości czasowych porządkować dom szafka po szafce, pomieszczenie po pomieszczeniu. Do takiej akcji potrzebujemy zdecydowanie czasu i spokoju, aby przeanalizować wszystko dokładnie i przemyśleć co oddajemy, co zostaje i gdzie przygotować na to miejsce. 


Ważnym tematem są u nas także pamiątki rodzinne. Przygotowałam specjalną skrzynię, w której odkładam przedmioty bliskie naszym sercom, które wzbudzają w nas dobre emocje. Nie warto trzymać wszystkiego, warto wybrać to, co wywołuje uśmiech na twarzy i dobre wspomnienia. 


Wolna przestrzeń wokół nas - to więcej miejsca w głowie na to, co ważne. Dziś bardzo ogólnie o porządkowaniu, wkrótce jednak chciałabym pokazać troszkę szerzej jak ogarnąć poszczególne miejsca w domu. Proste zabiegi pokażą jak łatwo zrobić porządek, sama długo nad tym pracowałam, bowiem wywodzę się z pokolenia, które dorastało z kryształami za szybą i półkotapczanami :)

IMG_3710_jpgIMG_3706_jpgIMG_3732_jpg904BFE2A-D489-42D6-AE8B-341BEB085FA3

 

Fitness Authority Sp. z o.o.

ul. Konna 40

80-174 Otomin

NIP: 9571037001

REGON: 221006572

KRS: 0000355208

 

Klienci indywidualni: kontakt@sogood.pl

Klienci biznesowi: zamowienia@sogood.pl

Telefon: 58 347-06-04